Ingmar Bergman: Małżeństwo na scenie

Adam Lipszyc / Ekran i Zwierciadło. Kino pyta o tożsamość

Wstęp wolny

W komedii Jak wam się podoba William Shakespeare zapewnia ustami jednej postaci, że „cały świat to scena”. Od czasów Shakespeare’a ten wywodzący się od starożytnych stoików koncept zdążył się już nieco zużyć i zbanalizować. Ingmar Bergman, którego przynajmniej od czasu genialnej Persony fascynował teatralny aspekt ludzkiego życia i naszej tożsamości, zdołał jednak nadać tej kliszy nowe, dramatyczne znaczenie. Udało mu się to w dużej mierze dzięki temu, że w kilku swoich przedsięwzięciach skupił się na anatomii instytucji, która zaświadcza o tym, w jak wielkim stopniu nasze najbardzie intymne życie przesycone jest aspektem teatralnym: na anatomii małżeństwa, która w szczególnie dramatyczny sposób ukazuje się podczas rozpadu tej instytucji. Podczas wykładu skupię się na dwóch arcydziełach – na Scenach z życia małżeńskiegoWiarołomnych (w reżyserii Liv Ullman, na podstawie scenariusza Bergmana) – w których splot autentycznego uczucia i teatralnej maski wydaje się szczególnie zawrotny. Przydatne okażą się kategorie zaczerpnięte z filozofii Wittgensteina, Foucaulta i Derridy, ale ostatnie słowo i tak będzie miał najostatniejszy film Bergmana, Sarabanda, w których wielki reżyser po raz ostatni wystawił małżeństwo na scenie.

Zobacz także

Wyrażam zgodę na otrzymywanie newslettera zawierającego informacje handlowe dotyczące Nowego Teatru. Więcej.